Teksty

Ballada o Gąsce

sł. Kamil Rauch

Raz jelenie i sobole, wspólnie się spotkały
By porządki leśne zmieniać, fantazji nabrały
A tematem obrad była, sprowadzona spoza lasu
Mała, szara gęś.
Za bojowe jej gęganie, w dobywaniu orlich gniazd
Mianowały gęś łabędziem, dziwny nastał czas

Tej historii rychłym końcem zasmuceni będziem
Gąski która chciała wierzyć, że będzie łabędziem

Lecz mieszkańcy lasu, bestie to złośliwe
Zamiast edykt uznać, wnet nielitościwie
Wyśmiewać zaczęli, wszem wobec widoczną
Szarość gęsich piór!
By honoru bronić gęś odbyła liczne pojedynki
Cóż z tego kiedy nie cichły kpiny i docinki.

Aż na zamku ochmistrzyni, widząc jej frasunek
Małej, szarej gąsce, przynosi ratunek!
Mam ja miękkie serce, przed wieczerzą tobie
Białe piórka dam!
Tylko jedno musisz zrobić, aby mój otrzymać dar
Sama się oskubać i w kuchenny skoczyć gar!

Jeszcze ochmistrzyni mówi, gęś do gara daje sus
Być wreszcie łabędziem, to jest dla niej mus!
I tak stała się wieczerzą, aby tylko wreszcie
Białe piórka mieć!
Z tego taka mądrość płynie, jasna jak w burzowym błysku
Choć łabędziem mianowana, smak ten sam jest gąski na półmisku

Schwarze Haufen

sł. Kamil Rauch

Żelaznych Wilków my wataha! Heja hejo!
Co się przed szturmem nie zawaha! Heja hejo!

Ref.

Formuj szyk! Hej! Bierzmy mur!
Niech po dachu gna czerwony kur!

Szlachetko, nie licz na nasz hołd! Heja hejo!
Nam karki zmiękczy tylko żołd! Heja hejo!

Poprowadź nas na Piekła bramy! Heja hejo!
Już dziś Dowódco Nasz Kochany! Heja hejo!

Co rano upraszamy bogów! Heja hejo!
By stal móc nurzać w piersiach wrogów! Heja hejo!

Zwycięstwa musi nadejść czas! Heja hejo!
Gdy masz u boku właśnie nas! Heja hejo!

A gdy naszemu czas umierać… Heja hejo!
Wrony tamtych będą zbierać! Heja hejo!

Stary Generał

sł. Kamil Rauch

Dostrzegł wartownik twierdzy potężnej, że wróg na rzekę wypłynął
Atak nie złamał załogi mężnej, lecz młody dowódca jej zginął
Pchnięty w brzuch gdy szturmy odpierał, upadł rażony cierpieniem
Komendę objął więc Stary Generał, co grozę swym budził imieniem

Bo on twarde jak kamień miał serce!
Przestał kochać i przestał się bać
Bez litości dla siebie i innych
Choćby diabeł mu usiadł na karku
Choćby duszę do piekła miał zawlec
W uporze swym, jak w twierdzy chce trwać!

Serce miał twarde i twarde miał życie, śmiertelne przyjmował już rany
Osiem razy go pchnięto żelazem, raz trafił go pocisk zbłąkany
Znalazł drogę do jego ciała, zostawił krwi ledwo ćwierć
Odtąd szeptano, że Generała boi się nawet Śmierć

W noc rzekę czerwienił pożarów blask, a krew ją barwiła od rana
Własny oficer by złożył broń, błagając go padł na kolana
Już nieprzyjaciel mury rozwalił, już trupy służyły za wikt
Więc własną ręką twierdzę podpalił i więcej nie widział go nikt

Jego imienia już nikt nie pamięta, lecz pieśni ostały się słowa
W tysiącu wersji stara historia wciąż się powtarza od nowa
Chociaż nie w każdej bitwy i wojny, żołnierzy legiony karne
Bo na dnie serca, także mojego, pokusy czają się czarne

Aby twarde jak kamień mieć serce! Przestać kochać i przestać się bać!…

Tanz Mit Mir

sł. Kamil Rauch

Chodź do mnie miła przynieś wina mi,
Przynieś wina mi, czuję żar we krwi
Chodź do mnie miła przynieś wina mi,
Wina mi i Ciebie brak!

Obdarzę Cię gdy pójdziesz ze mną w tan
Pójdziesz ze mną w tan, odłóż wina dzban
Obdarzę cię gdy pójdziesz ze mną w tan
Winem i jeszcze czymś

Obejmę Cię gdy wejdziesz na ten stół
Wejdziesz na ten stół, byś nie spadła w dół
Obejmę Cię gdy wejdziesz na ten stół
Wszyscy nasz zobaczą pląs!

Przychodzę żebyś pocałował mnie
Pocałował mnie, tego właśnie chcę
Przychodzę żebyś pocałował mnie
I chyba zostanę już…

Słabe jest ciało a silny grzech
Tak było i tak jest!
Wśród nocy młodej, diabła śmiech
Chodź, obdarujmy się!
A potem miła ze mną łoże dziel
Ze mną łoże dziel, twego giezła biel
A potem miła ze mną łoże dziel
Razem z giezłem odrzuć strach

Od dziś całujesz usta tylko me
Usta tylko me, albo skończysz źle
Od dziś całujesz usta tylko me
Albo dzisiaj uśniesz sam!

Słabe jest ciało a silny grzech
Tak było i tak jest!
Wśród nocy młodej, diabła śmiech
Chodź, obdarujmy się!

Obdarzę Cię gdy pójdziesz ze mną w pląs,
pójdziesz ze mną w pląs, z wina otrę wąs
Obdarzę Cię gdy pójdziesz ze mną w pląs,
Tańcem naszych ciał

Obdarzę Cię gdy pójdziesz ze mną w tan
Pójdziesz ze mną w tan, odłóż wina dzban
Obdarzę cię gdy pójdziesz ze mną w tan
Winem i jeszcze czymś

Trzy Życzenia

sł. Tomasz Roth

Złapał facet rybkę złotą na wędkę
Ta natychmiast wdaje się z nim w pogawędkę:

– Jestem księżniczką zaklętą, pocałunku łaknę
wtedy zmienię się na powrót w dziewczę cne i ładne,
a byś spełnił moją prośbę bez marudzenia, 
spełnię jak to złota rybka trzy twoje życzenia.

Gość zawahał się przez chwile, zważył za i przeciw:
Czy zaufać rybce? Może w kulki leci? 
Lecz czym utwór o rybce byłby bez ryzyka?
Więc malutkiego na jej ogonie złożył całusika.

Wtem dym i huk, rybka zmienia się w niewiastę,
najpiękniejszą ze wszystkich jakie widział facet.
Oczy mu się zaświeciły, widać o czymś marzy
– Życzenie jedno rybko, ale za to trzy razy!

Podatki

sł. Tomasz Roth

Z mównicy król zaczął swą wypowiedź:
-Wydatki są spore, a przychody skromne.
Dlatego daje wam czas, termin: przyszły wtorek,
by każdy z poddanych przyniósł mi złota worek.

Czy biedny, czy bogacz ma płacić z ochotą,
po prostu należy mi się to złoto.
Dlatego nakładam podatki to rzecz oczywista,
Chcecie argumentów? Proszę, oto lista:

Za posiadanie własnego zdania to po pierwsze.
Gdy ja posiadam zdanie po co ci zdanie odrębne?
Społecznych dyskusji nie będzie w tym kraju,
zaś podatki będą dla tych co od norm odstają.

Ustanawiam też zapłatę za każdą błahostkę,
gdy na przykład mój minister rozbije karocę.
Albo, gdy ktoś zatrudni asystentkę czy pazia
szczególnie takiego, co za dużo sobie wyobraża.

Także, gdy stanowisk nie ma dla mojej rodziny,
stworzyć trzeba nowa pracę, czemu tu się dziwić?
Najlepiej, zarządcy w Królewskim Funduszu,
albo w Państwowej Spółce Produkcji Trebuszów.

Tak wymienia król podatki, aż noc wnet zapadła:
i od zboża, i od pola, i od nadprogramowego jadła.
Lecz nie kończy się ta lista, wśród ludu panika,
bo zapłacić trzeba za brak cielaków od byka.

– Bo pracujemy noce całe i czasem do rana,
gdy przeprowadzana jest ta najlepsza zmiana!
Dlatego płaćcie od dziś podatki należycie
gdy wy śpicie my wam zmieniamy życie!

Gdy wymienił król już wszystkie nowe podatki,
trzeba tylko podsumować te wszystkie wydatki.
Bo to wszystko przecież dla dobra królestwa.
Znaczy się dla króla, bo przecież go na obietnice nie stać.

Do Trzech Razy Sztuka

sł. Tomasz Roth

Łucznik ten znany był w świecie całym,
chciał by tłum jego wyczyn widział śmiały,
więc ciżba zebrała się gwarnie na placu miejskim 
żując powoli popcorn, czipsy i żelki.

Opiszę jeszcze uczciwie okoliczności,
by zasługi bohatera przedstawić dla potomności:
mistrzem strzelania był do bananów i malin,
gablotę jego zdobiło wiele złotych medali.

Teraz sprawa prosta, niekoniecznie łatwa
Trafić w sam środek dojrzałego jabłka
Pikanteria jednak z pewnego szczegółu wynika,
owoc znajduje się bowiem na głowie ochotnika.

Gdy napiął cięciwę zamarła z przerażenia ciżba,
tak, że nawet brzęczenie muchy było słychać.
I trwał w tej pozie niczym posąg grecki
Swe przeznaczenie pragnąc wypełnić

Nagle świst i lot, sekunda mija niczym godzina,
bicie tysiąca serc chwila ta może zatrzymać.
Stuk i jęk, konsternacja wśród gapiów
bo strzała sterczy gościowi z flaków.

Ale łucznik niewzruszony sięga do kołczanu,
znów skupiony się szykuje do strzału.
I oto gafa gdy nasz pozytywny bohater,
celnością się popisuje, strzelając facetowi w klatę.

Ale do trzech razy sztuka, jak ludzie mawiają,
choć ochotnik dogorywa od ran mu zadanych.
Wtedy zaś trafienie pewne, sprawa wygrana
strzała trafia prosto w jabłko… ale to Adama.

Jakby na zawołanie owoc spada z głowy ochotnika
i toczy się tak z wolna w kierunku łucznika,
ten zaś niezwłocznie i z kamiennym twarzy wyrazem
na miazgę przerabia niesforne jabłko obcasem.

Szał i krzyki, wiwatuje dziko tłum zebrany,
legendarną celność głośno nagradzają brawami.
Zapamiętaj widzu morał, to ważna sprawa:
„Każdy popełnia błędy, nie każdy je naprawia”

Nagła potrzeba edukacji

sł. Tomasz Roth

– Tato! A co to jest seks? – zapytał mały Jasio.
-Bo słyszałem, że fajne to i chciałem spróbować z Kasią.

Ojciec zbladł, poczerwieniał i zbladł ponownie,
po czym odchrząknął i powoli zaczął historie:

że pszczółki, że kwiatki i takie opowieści,
że na samym końcu bocian na wiosnę przyleci

że nie można robić tego z koleżanką na razie,
że przyjdzie na to właściwa pora w swoim czasie.

Ale młodzian rezolutny drążyć postanowił:
-Czy zatem wcześniej mogę z Piotrkiem to zrobić?

Ojciec wytrzeszczył oczy, przetarł dłonią wąsa:
– Nie synu, w grę nie wchodzi taka opcja. 

-Ale tato – zaczął Jasio, choć przerwał mu ojciec:
-Dość pytań synu, przyjdź znów, gdy dorośniesz.

Syn zasępił się ogromnie, nie rozwiązał sprawy, 
wszystkiego przyjdzie się nauczyć poprzez zabawę. 

Traktat nad celowością rozkazu

sł. Tomasz Roth

Generał obwieścił szarżę,
gdy wróg stanął już blisko.
Wojska wyruszyły w bój
Rozkaz dowódcy słysząc.

Krwawa walka rozpoczęła się,
gdy uderzyli raz za razem,
dobrem państwa się kierując,
a przede wszystkim rozkazem.

I tak oto straszliwa rzeź,
trwała aż do zmierzchu,
gdy niejeden walczący
zginął bohatersko.

Nagle popłoch i trwoga,
coraz bliżej wrogie wojska.
„Chronić króla” rozkaz brzmi,
„Przy nim do końca pozostać”

I tak czerń uderza w biel
znikają kolejne figury,
walczących coraz mniej
starcie do ostatniej tury.

Wtem konsternacja nagła,
na wojsko pada strach,
gdy dowódca wrogich wojsk
wykrzykuje „szach”!

Kontratak trwa, ucieka król
białych wojsk jak śniegi.
Figury padają, lecz najwięcej
żołnierzy ginie w tej strategii.

Więc na szachownicy pamiętaj,
by nie wierzyć w każdą mrzonkę.
Gdy Król w szachy gra,
lepiej nie bądź pionkiem.